ul. Bożego Ciała 26, 31-059 Kraków, tel. (+48) 12-430-59-95

Parafia Bożego Ciała w Krakowie

Czciciel Matki Bożej


Dnia 27 września 1433, bogobojna Jadwiga, żona Macieja Sołtysa, radcy kazimierskiego, w późnej już starości powiła syna, który na chrzcie świętym otrzymał imię Stanisław. Imię to sam sobie niejako przyniósł, gdyż przyszedł na świat w doroczną pamiątkę przeniesienia relikwii św. Stanisława, biskupa krakowskiego i męczennika za Skałki na Zamek. Dziecię to, modlitwami bogobojnych rodziców w późnej starości wyproszone, miało się stać wielkim czcicielem Maryi. Od samego bowiem dzieciństwa okazuje niezwykłą skłonność nabożeństwa do Maryi; jeszcze mówić nie umie, a już za przykładem bogobojnej matki klęka z własnej chęci przed obrazem Boga Rodzicy i składa bogobojnie rączki do modlitwy, ucząc się zaś początków czytania, składa z liter imię Maryi — tak o Stanisławie Kazimierczyku pisał na początku XX w. ks. Augustyn Błachut. Także inni biografowie podkreślają niemal cudowne przyjście na świat Stanisława i jego niezwykłą pobożność. Już od najmłodszych lat związany był on z kościołem Bożego Ciała. Tu został ochrzczony, tu też, w szkole parafialnej, pobierał pierwsze nauki. Po osiągnięciu stosownego wieku zapisał się do Akademii Krakowskiej, którą ukończył w wieku 23 lat. Niedługo później zdecydował się wstąpić do zakonu Kanoników Laterańskich — zgromadzenia, które jako parafianin kościoła Bożego Ciała znał już od dziecka. Wielka musiała być jego pokora, cierpliwość, czystość i skromność, skoro późniejsi kronikarze zgodnie przytaczają te cechy świątobliwego zakonnika. Niezwykle ważnym wydarzeniem była dla niego zawsze Msza św. — od niej zaczynał każdy dzień, zaś podczas sprawowania Eucharystii twarz miał rozpaloną jak węgiel, będąc całkowicie skupionym na odprawianym nabożeństwie. Znany był także jego kunszt kaznodziejski, dzięki któremu gorącymi i pełnymi zapału kazaniami zebrał wielkie żniwo dusz. Zbiór jego kazań zachował się aż do roku 1945, pieczołowicie przechowywany najpierw w wilanowskiej bibliotece książąt Branickich, później zaś w Bibliotece Narodowej. Stanisław był także wychowawcą młodzieży zakonnej, której starał się zaszczepić podobną swojej miłość do Najświętszego Sakramentu. Młodzi zakonnicy darzyli go wielkim zaufaniem i szacunkiem, gdyż nie tylko nauczał ich, lecz także całym swoim życiem dawał świadectwo przekazywanych nauk. Jego zaangażowanie w sprawy klasztoru, troska i dbałość o nowicjuszy, a także o biednych, pukających do bram klasztoru, staranność w przygotowywaniu kazań i poświęcenie, z jakim słuchał spowiedzi, a także niekłamana i żarliwa pobożność zjednywały mu ogromny podziw i respekt, a także przekonanie o jego świętości. Przekonanie to ugruntowało się po śmierci Stanisława (3 maja 1489), już bowiem w pierwszym roku po jego zgonie wierni zaczęli zwracać się do Boga za jego pośrednictwem, zaś kroniki klasztorne notują niemal dwieście łask dzięki niemu otrzymanych. Współcześni mu i nieco po nim żyjący zapisali natomiast świadectwa mówiące o doskonałości jego życia i nadzwyczajnych cnotach.

Stanisław pochowany został pod posadzką, przy ołtarzu św. Marii Magdaleny — patronki tkaczy; tkaczem był bowiem ojciec Błogosławionego. W 1632 roku wybudowano specjalny ołtarz, gdzie umieszczono relikwie Stanisława. Dziś przy tym ołtarzu wiszą dziesiątki obrazków, przedstawiających dzieje Kazimierczyka oraz spore malowidło, na którym ukazani są współcześni Stanisławowi świątobliwi mężowie felicis saeculi Cracoviae — szczęśliwego wieku Krakowa: św. Jan Kanty, bł. Szymon z Lipnicy oraz Michał Giedroyć i Izajasz Boner, uważani za świętych, choć jeszcze nie kanonizowani. Projektantem ołtarza był słynny architekt nadworny Zygmunta Starego, Bartłomiej Berecci, autor kaplicy Zygmuntowskiej na Wawelu. Wprawdzie florentyńczyk nie dożył realizacji swego projektu, lecz z łatwością można tu dostrzec kunszt tego wybitnego rzeźbiarza, zresztą mieszkańca Kazimierza i parafianina kościoła Bożego Ciała.

Mimo iż Stanisław Kazimierczyk obdarzany był czcią należną świętemu już od chwili swej śmierci, to oficjalne starania o wyniesienie go na ołtarze Kanonicy podjęli dopiero w roku 1773 (nieco wcześniej, bo w roku 1767 świętym został Jan Kanty, współczesny Kazimierczykowi). Starania te trwały długo. Nie sprzyjał im okres zaborów, wojny światowe i czas rządów komunistycznych. Gorącym orędownikiem sprawy beatyfikacji Kazimierczyka był Karol Wojtyła, który jako biskup krakowski wielokrotnie odwiedzał kościół Bożego Ciała. Odprawiając tu Mszę św. 3 marca 1969 roku, powiedział:...otoczonym chwałą świętości jest ów Stanisław Kazimierczyk, czyli obywatel Kazimierza, przy którego doczesnych szczątkach tutaj się znajdujemy. Tutaj się urodził i tutaj spędził całe swoje życie. (...) Trzeba do tej sprawy wracać, trzeba o to prosić, a nade wszystko czynić starania u Stolicy Apostolskiej, ażeby ten kult, którym go otaczali krakowianie, a zwłaszcza jego rodacy tu na Kazimierzu w parafii Bożego Ciała, doczekał się urzędowego potwierdzenia ze strony Kościoła i żebyśmy go mogli nazywać błogosławionym, tak jak go w naszych myślach i uczuciach otaczamy czcią świętości... Słowa bp Karola Wojtyły okazały się prorocze. On to bowiem, po wstąpieniu na tron Piotrowy, 18 kwietnia 1993 roku beatyfikował Stanisława Kazimierczyka, obdarzając go po wiekach kultu mianem błogosławionego.

Św. Stanisław, prócz czci dla Eucharystii i Męki Pańskiej, ogromną miłością darzył Matkę Bożą. Jego biografowie podają, iż dwukrotnie miał widzenie Najświętszej Maryi Panny. Ponoć, gdy modlił się na Skałce u grobu swego patrona, ukazała mu się Najświętsza Marya Panna z Dzieciątkiem Jezus na ręku wraz ze świętym Stanisławem i wielkim zastępem aniołów, i w te doń przemówiła słowa: Cieszę się, synu mój, Stanisławie, z tego twego tak znacznego nabożeństwa, którem mnie wraz z świętym Stanisławem, Patronem twoim czcisz nieustannie, dla tego powiadam tobie, mężnie sobie poczynaj a bądź statecznym, ciebie bowiem wespół ze Świętymi moimi sowita zapłata oczekiwa w niebie.